Renata Mazur, jedna z pierwszych absolwentek Filii Uniwersytetu w Białymstoku w Wilnie, nagrodzona Honorowym Dyplomem oraz absolwentka Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Turystyki w Białymstoku, od lat łączy pasję do ruchu z pracą z ludźmi. Już podczas studiów angażowała się w życie uczelni i pracowała w Biurze Karier i Promocji. Dziś jako nauczycielka wychowania fizycznego wspiera dzieci w rozwoju fizycznym, a jako trenerka fitness, BodyArt, FAMO i instruktorka Pilates inspiruje kobiety po 40. roku życia, tworząc programy wzmacniające ciało, poprawiające mobilność i dodające energii. Sama przeszła własną drogę do zdrowego stylu życia, dlatego doskonale rozumie, jak ważne jest indywidualne podejście i radość z aktywności. W tej rozmowie Renata Mazur opowiada o swojej pracy, pasjach i sposobach, w jakie pomaga kobietom i dzieciom czerpać radość z ruchu.
Studia oznaczają dla mnie otwarcie się na nowe: nową wiedzę, nowych ludzi, nowe możliwości i nowe umiejętności. Za każdym razem wiązało się to z przełamaniem własnych ograniczeń, ponieważ studiowałam już w dorosłym życiu, łącząc naukę z obowiązkami rodzinnymi i zawodowymi. Wspominam ten czas jako bardzo intensywny, ale jednocześnie niezwykle inspirujący. To był moment dużej odwagi i wychodzenia poza swoją strefę komfortu, a jednocześnie ogromnej satysfakcji. Każdy egzamin, każde zaliczenie było dla mnie nie tylko kolejnym etapem nauki, ale też osobistym zwycięstwem i potwierdzeniem, że warto inwestować w siebie niezależnie od wieku.
Studia w tym okresie życia dają wyjątkową perspektywę. Pozwalają spojrzeć na świat inaczej, lepiej zrozumieć młodych ludzi, a jednocześnie połączyć nową wiedzę z własnym doświadczeniem. Dzięki temu można działać bardziej świadomie, odważniej i w sposób, który jest naprawdę nowatorski. To właśnie to połączenie doświadczenia życiowego i wiedzy zdobytej podczas studiów najbardziej przydaje mi się dziś w pracy zawodowej.
Kiedy pisałam licencjat, magisterkę i artykuły naukowe spędzałam mnóstwo czasu w pozycji siedzącej, co skutkowało ciągłym bólem kręgosłupa. Postanowiłam zadbać o swoje mięśnie i zaczęłam ćwiczyć. Najpierw raz, potem 2 razy dziennie… Pokochałam aktywność fizyczną nie tylko za to, że mogłam funkcjonować bez bólu, ale także za to niesamowite uczucie radości, szczęścia i większej wiary w siebie po każdym treningu. Dziś ten wpływ ruchu na samopoczucie jest dla mnie oczywisty, ponieważ wiele badań dowodzi, że aktywność fizyczna wpływa pozytywnie na wszystkie aspekty życia ćwiczącego, a pozytywne uczucia związane z osiągnięciem swoich celów sportowych przenoszą się na inne dziedziny (jeśli udało mi się zrobić trudne ćwiczenie, to znaczy, że uda mi się wszystko!). Zaczęłam od kursu Pilatesu, poznawałam i szukałam nowych aktywności, ale brakowało mi wiedzy akademickiej, więc postanowiłam zostać magistrem pedagogiki w zakresie wychowania fizycznego. Moją największą pasją jest zgłębianie fascynującej zależności między aktywnością fizyczną a kondycją naszego umysłu. Ruch to dla mnie coś więcej niż praca mięśni. To sposób na wspieranie mózgu i przywracanie równowagi układu nerwowego. Wierzę, że sprawne ciało i jasny umysł są fundamentem dobrej jakości życia przez długie lata. Prowadzę zajęcia z nurtu Body & Mind, które odzwierciedlają to podejście. Jestem nauczycielką FAMO – najnowocześniejszej na świecie metody pracy na powięziach, która jest absolutnym przełomem w rozumieniu tego, jak funkcjonuje nasz organizm. Uczę też BodyART-u, który w genialny sposób łączy mądrość medycyny chińskiej z nowoczesnym, zachodnim podejściem do treningu. A dlaczego zostałam nauczycielem w szkole podstawowej? Ponieważ sama nie lubiłam wychowania fizycznego. Dorastałam w systemie, w którym wszystko „trzeba było” – liczyły się wyniki, sztywne zasady i przymus. Zostałam nauczycielem, bo chciałam dać dzieciom coś, czego mi brakowało: możliwość radosnego, swobodnego i przyjemnego ruchu. Dlatego opieram swoją pracę z dziećmi na 3 filarach:
Wierzę, że WF buduje pewność siebie i daje siłę – zarówno tę fizyczną, jak i psychiczną. Edukacja przez ruch to moja misja!
Bycie nauczycielem to wielka odpowiedzialność oraz przyjemność. Jako nauczyciel wychowania fizycznego mam ułatwione zadanie, ponieważ dzieci kochają ruch. Mój dzień w szkole to balansowanie między radosnym chaosem przedszkolaków a odkrywaniem przed uczniami ich własnej supermocy – sprawności fizycznej, która buduje ich odwagę i wiarę we własne możliwości. Mam cudownych uczniów; pełnych energii, entuzjazmu i wielkiej ciekawości. Największą satysfakcję sprawia mi patrzenie, jak przełamują własne ograniczenia, a ucząc się nowych rzeczy odnajdują w tym radość, satysfakcję, dumę z siebie i swoich możliwości. W grach i zabawach budują swój charakter i odnajdują miejsce w grupie.
Pasja do pracy z kobietami 40+ zrodziła się z obserwacji, jak ogromny bagaż obowiązków – rodzinnych i zawodowych – przez lata spychał ich potrzeby na ostatnie miejsce. Często widzę kobiety, które budzą się w tym wieku z poczuciem, że ich ciało stało się im obce, że coś bezpowrotnie przegapiły, a zdrowie zaczyna wystawiać rachunek za lata zaniedbań. Chcę im pokazać, że to nie jest czas na rezygnację, ale na odzyskanie własnej siły. Czym różni się ta praca od zajęć z dziećmi? To dwa zupełnie inne bieguny emocjonalne: u dzieci buduję fundamenty: Tam wykorzystuję ich naturalną zwinność i czystą, radosną energię. Uczę je, że ruch to ich supermoc, która daje im odwagę do zdobywania świata. One nie myślą o zdrowiu – one po prostu są ruchem. U kobiet po 40-tce naprawiam relację z ciałem: tutaj nie ma już radosnego chaosu, jest za to świadomość i często lęk przed tym, czy „jeszcze dam radę”. Praca z dorosłymi to proces odczarowywania przekonania, że aktywność to przykry obowiązek. Zamiast uczyć ich nowych zabaw, uczę je, jak na nowo zaufać własnym możliwościom i poczuć się we własnej skórze pewnie, mimo upływającego czasu. Podsumowując: dzieci uczę, jak używać ich niespożytej energii, a kobiety po czterdziestce uczę, jak tę energię w sobie na nowo rozpalić.
Moje podejście wynika z bardzo osobistego doświadczenia – sama kiedyś nie lubiłam ćwiczyć i musiałam się do tego mocno przełamywać. Dlatego dzisiaj moim priorytetem jest to, by trening był przyjemnością, a nie kolejną pozycją na liście przykrych obowiązków. Kluczem do sukcesu moich podopiecznych jest metoda małych kroków i całkowity brak presji. Jak udaje mi się zachęcić kobiety do treningów? Po pierwsze stosuję indywidualne tempo: ćwiczenia zawsze dopasowuję do aktualnych możliwości każdej kobiety. Zaczynamy od tego, co jest dla nich komfortowe, a dopiero w miarę wzmacniania organizmu, stopniowo wprowadzam większe wyzwania. To sprawia, że ciało adaptuje się naturalnie, bez bólu i zniechęcenia. Po drugie na moich zajęciach jest bezpieczna przestrzeń bez porównań. W moich grupach nie ma miejsca na ściganie się z idealnymi sylwetkami z mediów społecznościowych. Kobiety czują u mnie ulgę, bo wiedzą, że nikt ich nie ocenia. Skupiamy się wyłącznie na ich własnym progresie. I po trzecie stosuję motywacja przez satysfakcję: Pokazuję im, że ruch może dawać natychmiastową frajdę. Kiedy znika lęk przed oceną, a pojawia się duma z tego, że ciało z każdym tygodniem potrafi więcej, motywacja rodzi się sama. Moim celem jest, by każda kobieta wychodziła z treningu z uśmiechem i poczuciem, że zrobiła dla siebie coś dobrego, a nie z wycieńczeniem, które odbiera ochotę na powrót na salę.
Mój proces tworzenia treningów opiera się na bardzo konkretnej strukturze: najpierw definiuję cel, a potem rozbijam go na mniejsze, osiągalne kroki. Działa to zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Zawsze zaczynam od pytania: co chcemy osiągnąć? U dzieci może to być poprawa zwinności, a u kobiet po czterdziestce – wzmocnienie i wysmuklenie ciała oraz odzyskanie sprawności. Kiedy mam już cel, planuję drogę. Rozbijam ją na poszczególne etapy tak, by każdy trening był naturalną kontynuacją poprzedniego. To daje poczucie bezpieczeństwa i stałego progresu. Życie pisze różne scenariusze, dlatego nie trzymam się sztywno planu za wszelką cenę. Jeśli widzę, że dany krok wymaga modyfikacji ze względu na samopoczucie grupy czy nieprzewidziane wydarzenia – reaguję na bieżąco. Plan jest dla nas, a nie my dla planu. Aby te kroki nie były męczące, „opakowuję” je w atrakcyjną formę. U dzieci są to nowe gry i zabawy, u kobiet – brak presji i ćwiczenia dające natychmiastową satysfakcję. Dzięki takiej strukturze moi podopieczni osiągają realne efekty, nawet nie zauważając, kiedy ciężka praca stała się dla nich po prostu dobrą zabawą i nowym nawykiem.
Moim zdaniem nie istnieje idealna, statyczna równowaga pomiędzy rolami, które wypełniamy w naszym życiu. To raczej ciągły proces decydowania, która rola w danej chwili wymaga więcej uwagi. Tak jest i u mnie. Bywają okresy, gdy szkoła pochłania mnie bez reszty, i takie, kiedy to treningi z kobietami stają się priorytetem. Kluczem do tego, by się w tym nie zagubić, jest wiedza i doświadczenie. To one pozwalają mi świadomie zarządzać energią. Mając solidny warsztat pracy, nie tracę energii na zbędne ruchy. To pozwala mi płynnie przechodzić między rolą nauczyciela, trenerki i własnym rozwojem, nie wypalając się przy tym. Zamiast szukać mitycznego balansu, stawiam na elastyczność. To właśnie doświadczenie pozwala mi utrzymać ten cały system w ruchu bez poczucia, że coś tracę.
Moja praca to moja pasja. Dla mnie aktywność fizyczna to klucz, który otwiera wszystkie inne drzwi w naszym życiu. Fascynuje mnie to, jak ruch realnie zmienia działanie naszego mózgu i wpływa na samopoczucie – to dziedzina, która wciąż się rozwija, a ja uwielbiam odkrywać, jak dzięki sprawności można czuć się świetnie bez względu na wiek. Co poza treningami daje mi energię? Odpowiedź jest prosta: ludzie. Uwielbiam patrzeć, jak moi podopieczni się zmieniają. Największą radość daje mi widok kogoś, kto staje się silniejszy, radośniejszy i po prostu szczęśliwszy. Ta metamorfoza – nie tylko ciała, ale i ducha – jest dla mnie paliwem do działania. Kocham obserwować proces rozwoju. Moje zainteresowanie psychologią i tym, jak funkcjonuje nasz organizm, przenika do pracy na sali. Dzięki temu nie widzę przed sobą tylko 'osoby wykonującej ćwiczenie', ale człowieka z jego emocjami i barierami, które wspólnie przełamujemy. Kiedy widzę, że dzięki aktywności ktoś odzyskuje sprawczość w swoim życiu, czuję, że moja praca ma głęboki sens.
Moja najważniejsza rada dla każdego, bez względu na wiek, brzmi: znajdź w ruchu prawdziwą przyjemność i radość. Zapomnij o sztywnych schematach, liczeniu powtórzeń czy zmuszaniu się do ćwiczeń, których nie lubisz. Aktywność fizyczna to każda chwila, w której czujesz, że Twoje ciało staje się silniejsze, a serce bije mocniej z radosnego wysiłku. Dlaczego to takie ważne? Ponieważ tylko przyjemność gwarantuje regularność. Jeśli ruch będzie kojarzył Ci się z przymusem, szybko stanie się ciężarem, z którego zrezygnujesz. Jeśli jesteś kobietą po 40. roku życia, znajdź formę aktywności, która buduje Twoje poczucie wolności i poczucie wpływu na swoje ciało i życie. Może to być dynamiczny marsz, taniec czy jakakolwiek inna czynność, po której poczujesz się wypełniona pozytywną energią. Kiedy polubisz ten stan, pewność siebie i lepsza kondycja pojawią się jako naturalny efekt uboczny. Młodszym osobom radzę to samo: pamiętaj, że ruch to przywilej i zabawa. Eksperymentuj ze swoją zwinnością i szybkością. Buduj sprawność poprzez wyzwania, do których z chęcią będziesz wracać każdego dnia. Sprawność fizyczna to Twoja osobista supermoc – narzędzie, które ma Ci służyć do czerpania z życia pełnymi garściami, bez względu na to, ile masz lat.
Biuro Karier i Promocji
W ramach naszego serwisu www stosujemy pliki cookies zapisywane na urządzeniu użytkownika w celu dostosowania zachowania serwisu do indywidualnych preferencji użytkownika oraz w celach statystycznych. Użytkownik ma możliwość samodzielnej zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce internetowej. Więcej informacji można znaleźć w Polityce Prywatności Uniwersytetu w Białymstoku. Korzystając ze strony wyrażają Państwo zgodę na używanie plików cookies, zgodnie z ustawieniami przeglądarki.